2.

– Trzymam za ciebie kciuki. Naprawdę mam nadzieję, że ułożysz tam sobie życie.
– Dziękuję – uśmiechnęła się do siebie blado. – I przepraszam cię. Wiem, że chciałeś dobrze.
– Przestań. Przecież rozumiem. I pamiętaj, że gdybyś czegoś potrzebowała, możesz się odzywać. Pozdrów mamę. Powodzenia, cześć.
– Cześć... – rozłączyła połączenie i odwróciła się w stronę domu, zauważając zbliżającą się do niej Bożenę.
– Kochanie, przeziębisz się. Chłodno jest. Chodź już do środka, napijemy się herbaty.
– Za chwilę. Zostańmy jeszcze na moment. – Objęła matkę, kładąc głowę na jej ramieniu. – Pięknie tu jest. Jak ja tęskniłam za tym miejscem...
– Wiem... Rozmawiałaś z kimś?
– Tak... – przytaknęła. – Adam dzwonił. Kazał cię pozdrowić.
Przyleciały do kraju dwa tygodnie temu. W końcu bez żadnego strachu mogły wrócić i spróbować zacząć życie od nowa. Bez ciągłego oglądania się za siebie, obawy o to, co może przynieść kolejny dzień. Znowu były w domu. Maja bała się tego powrotu. Wszędzie mogła natknąć się na dawnych znajomych, albo... Pawła. Nie wyobrażała sobie, jak miałaby spojrzeć im w oczy, spróbować wytłumaczyć to, co się stało. Mimo to nie mogła się doczekać. Próbowała sobie ułożyć życie za granicą, związać się z Adamem, Polakiem, który ponad pięć lat temu wyjechał do Stanów, ale to nie mogło się udać. Przez cały czas podświadomie zachowywała wobec niego dystans. To, co wydarzyło się w jej życiu przed wyjazdem z Polski było dla niej zbyt ważne. Nauczyła się, że nie może wracać do tego myślami, że to w niczym nie pomoże, tylko wszystko utrudni, ale przecież nie mogła zmienić swoich uczuć. Nie mogła wymazać z pamięci czasu spędzonego ze Zduńskim, kiedy czuła się szczęśliwa jak nigdy.
Adam pokochał ją, starał się jak tylko mógł, ale to nie wystarczyło. Nie musiała nic mówić, by sam zauważył, że ciągle coś jest nie tak, że nigdy nie będzie tylko z nim. Zawsze będzie z nimi jej przeszłość, której nie mogła i chyba nie chciała zostawić za sobą.
– Nie żałujesz? – Chojnacka zapytała po chwili, spoglądają na córkę.
– Że wróciłyśmy?
– Że on tam został...
– Nie – zaprzeczyła prawie od razu. – Mamo, przecież wiesz, że to się nie mogło udać. To była nasze wspólna decyzja.
– Wiem – skinęła głową. – Tylko martwię się o ciebie. Chciałabym, żebyś w końcu ułożyła sobie życie. Nie można ciągle żyć przeszłością.
– Mamuś, przecież wiem. I wcale nie musisz się martwić, tak? Chodźmy na tę herbatę! - Ruszyła w stronę domu, rozcierając dłonie.
Czasami aż sama, zatrzymując się i przyglądając się sobie z boku, dziwiła się, że udało jej się osiągnąć taki spokój. Pogodziła się z tym, że widocznie tak miało być. Co nie znaczyło, że nie tęskniła, i że nie bolało. Bolało i to bardzo, zwłaszcza na początku, kiedy musiała wmówić Pawłowi, że go nie kocha. A przecież nie tak miał wyglądać jej wyjazd. Miała wrócić po kilku dniach. Tymczasem wszystko potoczyło się swoim rytmem, nie biorąc po uwagę jej planów. Ale uwierzyła w końcu, że może tylko w ten sposób Paweł będzie mógł być szczęśliwy. Dała mu szansę na normalne życie i szczerze miała nadzieję, że już je sobie ułożył bez niej. Ona też powinna w końcu to zrobić. Cały czas powtarzała sobie, że jej się to w końcu uda.
– Chcę się odezwać do Sylwii – zaczęła, zalewając herbatę wrzątkiem. – Może nie będzie chciała się ze mną widzieć, ale chcę spróbować. Brakuje mi jej, chciałabym porozmawiać z nią tak jak kiedyś... Myślisz, że dobrze zrobię? – spojrzała na matkę, siadając przy stole.
– Bardzo dobrze – uśmiechnęła się do niej ciepło, kładąc dłoń na jej dłoni. – Kochanie, a... Paweł?
– … – Wzięła głęboki wdech. – Paweł wie o wszystkim, wszystko mu wyjaśniłam. Nie mamy po co się spotykać – wzruszyła ramionami i sięgnęła po gazetę, otwierając ją od razu na stronie z ogłoszeniami. – Przeglądałaś już?
– Jeszcze nie.
– „Bistro za rogiem” – zatrudnimy kelnerkę. Mile widziane doświadczenie. I adres... – odczytała. – Jakieś tam doświadczenie mam... Może przejdę się od razu jutro? – podniosła wzrok na matkę. – Kelnerka to jedyna praca na jaką mogę liczyć... A muszę coś robić do października...
Odkąd tylko wróciły do domu, Majka od razu zaczęła przeglądać kolejne ogłoszenia. Nie robiła tego dlatego, że sytuacja ją do tego zmusiła, że potrzebowały pieniędzy, ale chciała. Chciała zacząć panować nad swoim życiem, zrobić coś tylko i wyłącznie tak jak sobie zaplanuje. Za granicą nie mogła być nawet pewna, czy kolejnego dnia nie będzie musiała znów zacząć się pakować, by przenieść się w kolejne miejsce, które miało być bezpieczniejsze od poprzedniego. Nieustannie towarzyszyło jej uczucie, że kolejne dni uciekają jej między palcami, że sama nie ma już żadnego wpływu na swoją przyszłość. Teraz potrzebowała, by udowodnić sobie, że to już przeszłość, że wszystko znów zależy tylko od niej.



Komentarze