–
Trzymam za ciebie kciuki. Naprawdę mam nadzieję, że ułożysz tam
sobie życie.
–
Dziękuję – uśmiechnęła się do siebie blado. – I przepraszam
cię. Wiem, że chciałeś dobrze.
–
Przestań. Przecież rozumiem. I pamiętaj, że gdybyś czegoś
potrzebowała, możesz się odzywać. Pozdrów mamę. Powodzenia,
cześć.
–
Cześć... – rozłączyła połączenie i odwróciła się w stronę
domu, zauważając zbliżającą się do niej Bożenę.
–
Kochanie, przeziębisz się. Chłodno jest. Chodź już do środka,
napijemy się herbaty.
– Za
chwilę. Zostańmy jeszcze na moment. – Objęła matkę, kładąc
głowę na jej ramieniu. – Pięknie tu jest. Jak ja tęskniłam za
tym miejscem...
–
Wiem... Rozmawiałaś z kimś?
–
Tak... – przytaknęła. – Adam dzwonił. Kazał cię pozdrowić.
Przyleciały
do kraju dwa tygodnie temu. W końcu bez żadnego strachu mogły
wrócić i spróbować zacząć życie od nowa. Bez ciągłego
oglądania się za siebie, obawy o to, co może przynieść kolejny
dzień. Znowu były w domu. Maja bała się tego powrotu. Wszędzie
mogła natknąć się na dawnych znajomych, albo... Pawła. Nie
wyobrażała sobie, jak miałaby spojrzeć im w oczy, spróbować
wytłumaczyć to, co się stało. Mimo to nie mogła się doczekać.
Próbowała sobie ułożyć życie za granicą, związać się z
Adamem, Polakiem, który ponad pięć lat temu wyjechał do Stanów,
ale to nie mogło się udać. Przez cały czas podświadomie
zachowywała wobec niego dystans. To, co wydarzyło się w jej życiu
przed wyjazdem z Polski było dla niej zbyt ważne. Nauczyła się,
że nie może wracać do tego myślami, że to w niczym nie pomoże,
tylko wszystko utrudni, ale przecież nie mogła zmienić swoich
uczuć. Nie mogła wymazać z pamięci czasu spędzonego ze Zduńskim,
kiedy czuła się szczęśliwa jak nigdy.
Adam
pokochał ją, starał się jak tylko mógł, ale to nie wystarczyło.
Nie musiała nic mówić, by sam zauważył, że ciągle coś jest
nie tak, że nigdy nie będzie tylko z nim. Zawsze będzie z nimi jej
przeszłość, której nie mogła i chyba nie chciała zostawić za
sobą.
–
Nie żałujesz? – Chojnacka zapytała po chwili, spoglądają na
córkę.
– Że
wróciłyśmy?
– Że
on tam został...
–
Nie – zaprzeczyła prawie od razu. – Mamo, przecież wiesz, że
to się nie mogło udać. To była nasze wspólna decyzja.
–
Wiem – skinęła głową. – Tylko martwię się o ciebie.
Chciałabym, żebyś w końcu ułożyła sobie życie. Nie można
ciągle żyć przeszłością.
–
Mamuś, przecież wiem. I wcale nie musisz się martwić, tak?
Chodźmy na tę herbatę! - Ruszyła w stronę domu, rozcierając
dłonie.
Czasami
aż sama, zatrzymując się i przyglądając się sobie z boku,
dziwiła się, że udało jej się osiągnąć taki spokój.
Pogodziła się z tym, że widocznie tak miało być. Co nie
znaczyło, że nie tęskniła, i że nie bolało. Bolało i to
bardzo, zwłaszcza na początku, kiedy musiała wmówić Pawłowi, że
go nie kocha. A przecież nie tak miał wyglądać jej wyjazd. Miała
wrócić po kilku dniach. Tymczasem wszystko potoczyło się swoim
rytmem, nie biorąc po uwagę jej planów. Ale uwierzyła w końcu,
że może tylko w ten sposób Paweł będzie mógł być szczęśliwy.
Dała mu szansę na normalne życie i szczerze miała nadzieję, że
już je sobie ułożył bez niej. Ona też powinna w końcu to
zrobić. Cały czas powtarzała sobie, że jej się to w końcu uda.
–
Chcę się odezwać do Sylwii – zaczęła, zalewając herbatę
wrzątkiem. – Może nie będzie chciała się ze mną widzieć, ale
chcę spróbować. Brakuje mi jej, chciałabym porozmawiać z nią
tak jak kiedyś... Myślisz, że dobrze zrobię? – spojrzała na
matkę, siadając przy stole.
–
Bardzo dobrze – uśmiechnęła się do niej ciepło, kładąc dłoń
na jej dłoni. – Kochanie, a... Paweł?
– … – Wzięła głęboki wdech. – Paweł wie o wszystkim, wszystko mu wyjaśniłam. Nie mamy po co się spotykać – wzruszyła ramionami i sięgnęła po gazetę, otwierając ją od razu na stronie z ogłoszeniami. – Przeglądałaś już?
– … – Wzięła głęboki wdech. – Paweł wie o wszystkim, wszystko mu wyjaśniłam. Nie mamy po co się spotykać – wzruszyła ramionami i sięgnęła po gazetę, otwierając ją od razu na stronie z ogłoszeniami. – Przeglądałaś już?
–
Jeszcze nie.
–
„Bistro za rogiem” – zatrudnimy kelnerkę. Mile widziane
doświadczenie. I adres... – odczytała. – Jakieś tam
doświadczenie mam... Może przejdę się od razu jutro? –
podniosła wzrok na matkę. – Kelnerka to jedyna praca na jaką
mogę liczyć... A muszę coś robić do października...
Odkąd
tylko wróciły do domu, Majka od razu zaczęła przeglądać kolejne
ogłoszenia. Nie robiła tego dlatego, że sytuacja ją do tego
zmusiła, że potrzebowały pieniędzy, ale chciała. Chciała zacząć
panować nad swoim życiem, zrobić coś tylko i wyłącznie tak jak
sobie zaplanuje. Za granicą nie mogła być nawet pewna, czy
kolejnego dnia nie będzie musiała znów zacząć się pakować, by
przenieść się w kolejne miejsce, które miało być
bezpieczniejsze od poprzedniego. Nieustannie towarzyszyło jej
uczucie, że kolejne dni uciekają jej między palcami, że sama nie
ma już żadnego wpływu na swoją przyszłość. Teraz potrzebowała,
by udowodnić sobie, że to już przeszłość, że wszystko znów
zależy tylko od niej.

Komentarze
Prześlij komentarz